Samotność

Na rozstaju dróg
Nie czeka Bóg
Tylko pustka, cisza
Samotność mnisza

Nie pachnie, nie nęci
A osacza, smęci
Oddala od życia
I postać maleńka, tycia

Niezauważona przez świat
Zapomniana jak stary grat
Głuche pulsowanie w głowie
Nie działam, nie myślę , nie robię

Czy dla wszystkich raj
Kpina, no bez jaj
Samotność z wielkimi oczami
Pochłania ustami, nozdrzami

Samotność w wannie i zlewie
W jednej filiżance, w czerstwym chlebie
W talerzu samotnym na stole
W łzie na policzku, zmarszce na czole

Ucisza usta roześmiane
Śpiewanie ukróca, gadanie
Spojrzenie ma powłóczyste za cieniem
Za sensem, dotykiem, przytuleniem

Samotność nie ludzka dla ludzi
Zmory złe w duszy obudzi
Zdziwacza, alienuje, w dół ściąga
Z igły bólu tworzy drąga

Drąg ten przygniata, w łeb wali
A ludzie coraz mniejsi, mali
Kurczą się w sobie, usychają
Samotnie plonów na świat nie dają

Nie daj się jej omamić
Unicestwić i w środku zranić
Człowiek to stadne jest zwierze
Swoje miejsce wśród właściwych ludzi odnajdzie
..- w to wierzę!

Kategoria: